Do tej książki można wracać bez końca i zawsze znajdzie się tu coś inspirującego.

Nowe spojrzenie na edukację: „Kreatywne szkoły”, Ken Robinson

To jest książka, po przeczytaniu której będziecie mieć dużo więcej marzeń, ale też prawdopodobnie tym silniej będziecie rozczarowani edukacją z jaką macie do czynienia na co dzień. Jest w niej tyle celnych spostrzeżeń, że aż trudno zdecydować, które są najważniejsze. Może zacznę zatem tak:

„Kiedy miałem pięć lat, mama mówiła mi, że szczęście jest kluczem do prawdziwego życia. Gdy poszedłem do szkoły, zapytali mnie, kim chcę być, gdy dorosnę. Odpowiedziałem: chcę być szczęśliwy. Powiedzieli mi, że nie zrozumiałem pytania”. John Lennon

Typowy mit standardowej, przemysłowej edukacji jest taki: musisz się uczyć by dostać się do najlepszej szkoły a potem na najlepsze możliwe studia. Jeśli nie podążysz tą drogą – to znaczy że jesteś nieudacznikiem. Problem w tym – zauważa autor – że jako społeczeństwo potrzebujemy różnych ludzi, o różnych talentach. I celem kreatywnej szkoły jest nie tylko rozbudzić w dzieciach chęć nauki, ale też odkryć ich mocne strony i je wzmacniać. Dać im poczucie własnej wartości w oparciu o ich sukcesy. Mierzone bynajmniej nie testami! Mówił o tym na konferencji TED, przywoływano też te słowa na konferencji Budzących się szkół, a streszczenie głoszonych przez niego poglądów znajdziecie na stronach Juniorowa oraz w blogu Marzeny Żylińskiej.

Mnie najbardziej zafascynował opis szkół, które podążyły ścieżką zmiany. Czy przyszłoby wam do głowy, by wystawiać z dziesięciolatkami (z czego większość to imigranci słabo znający angielski!) sztuki Szekspira? „Rafe Esquith przez 30 lat uczył w tej samej sali – nr 56 – w szkole podstawowej Hobart niedaleko Los Angeles. (…) Większość uczniów Rafe’a kwalifikuje się do otrzymywania szkolnych posiłków. Ale większość tych, którzy przeszli przez jego salę, skończyła później szkołę średnią i nauczyła się płynnie mówić po angielsku. Wielu poszło na uniwersytety i osiągnęło sukces zawodowy. Niektórzy jego wychowankowie wspólnie stworzyli nawet fundację, by wspierać pracę Rafe’a z kolejnymi pokoleniami młodych ludzi.” Osiągał to, wystawiając co roku sztukę Szekspira z dziećmi, co było pretekstem do nauczenia się przez nie gry na instrumentach, śpiewu na głosy i recytacji ze zrozumieniem tekstu całej sztuki. To nie sam Szekspir był zmianą, lecz sposób w jaki Raf’e wprowadzał go w życie dzieci, czyniąc ze szkoły miejsce fascynującej przygody. Takich historii znajdziecie tu dużo, dużo więcej. I mam nadzieję, że zainspirują one was do działania, twórczości i włączenia się w działanie w szkole. Co może być trudne, bo mam wrażenie, że większość znanych mi szkół nie oczekuje od rodziców niczego poza daniną i okazjonalnym ciastem / wyjściem z dziećmi. Jednak po lekturze tej książki zrozumiecie, że wy też możecie mieć wpływ na to, co dzieje się w edukacji.

Do czytania tej książki przyda się ołówek i zakładki.
Do czytania tej książki przyda się ołówek i zakładki.

Niekiedy wielkie rzeczy zaczynają się od zupełnie niepozornych zdarzeń. Tak było w szkole DeLaSalle w Kansas City, której większość uczniów wyleciało z innych szkół (bynajmniej nie za dobre stopnie). Gdy Steve Rees (architekt) jako wolontariusz zaczynał tam prowadzić z dziećmi zajęcia z kreatywności polegające na budowaniu mostów z wykałaczek i budownie modeli aut ze styropianu, nie przypuszczał, że wraz z uczniami wkrótce zbuduje model auta elektrycznego, którym przejadą Stany i stworzą projekt Minddrive. Jego podopieczni „to były zagrożone dzieci spośród najsłabszych dwudziestu procent. (…) Odkryliśmy, że są w stanie stworzyć inną wizję swojej przyszłości, potrafią znaleźć pasję i dokonać naprawdę niezwykłych zmian w swoim życiu”.

Bardzo poruszyło mnie też stwierdzenie: „Tętniąca życiem szkoła może karmić całą społeczność, stając się źródłem nadziei i kreatywnej energii. Słabe szkoły mogą wyssać optymizm ze wszystkich uczniów i rodziców, którzy są od niej zależni, pomniejszając ich szanse na rozwój”. Jak bardzo jest prawdziwe potwierdzi każdy, kto miał szczęście z twórczą szkołą współpracować, lub odbił się od muru obojętności.

A zatem gotowi na zmiany? Zacznijcie od tej książki! Jest też doskonała na prezent z okazji i bez okazji dla każdej osoby, mającej cokolwiek wspólnego z edukacją!

Do tej książki można wracać bez końca i zawsze znajdzie się tu coś inspirującego.
Do tej książki można wracać bez końca i zawsze znajdzie się tu coś inspirującego.

Wydawnictwo Element, Kreatywne szkoły, Ken Robinson

FacebookTwitterGoogle+EmailShare

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *